Od Dochodu do Zdolności – Jak Bank Oblicza Maksymalną Kwotę Kredytu dla JDG?

Masz kłopot z uzyskaniem finansowania?
Mamy 25 lat doświadczenia w branży, pomożemy!​
Wypełnij poniższy formularz a my prześlemy Ci ofertę na wybraną przez Ciebie opcję!

Picture of Tomasz Adamkiewicz
Tomasz Adamkiewicz

Nazywam się Tomasz Adamkiewicz i od 1998 roku jestem związany z branżą finansową. Karierę zaczynałem jako doradca w Powszechnym Towarzystwie Emerytalnym WARTA S.A., a z czasem przeszedłem pełną ścieżkę rozwoju zawodowego — od doradcy, przez kierownika, aż po dyrektora sprzedaży. Pracowałem nad tworzeniem i rozwijaniem struktur dystrybucji produktów finansowych dla takich instytucji jak Citibank i Deutsche Bank.

Zobacz wszystkie posty
Przedsiębiorca prowadzący JDG analizuje swoją zdolność kredytową przed złożeniem wniosku

Spis treści

Przedsiębiorca zna już swój dochód bankowy. Bank policzył go z przychodów, zastosował właściwy model — może mnożnik dla ryczałtu, może korektę o amortyzację przy KPiR — i wynik jest jasny: 20 000 zł miesięcznie. Klient czuje ulgę. Najtrudniejsza część, jak mu się wydaje, jest już za nim.

Potem przychodzi kolejna liczba — maksymalna kwota kredytu — i ona wcale nie jest oczywistą konsekwencją tej pierwszej. Znajomy z identycznym dochodem bankowym dostał o 300 000 zł więcej. Albo mniej. Przedsiębiorca nie rozumie dlaczego, skoro punkt wyjścia — dochód — był przecież ten sam.

Odpowiedź nie leży już w dochodzie. Leży w tym, co bank robi z dochodem, zanim zamieni go w konkretną liczbę w decyzji kredytowej — a to jest osobny, wieloetapowy mechanizm, rządzący się własnymi regułami.

🕐 Najważniejsze w 30 sekund

Odpowiedź

Zdolność kredytowa nie jest dochodem pomnożonym przez stałą liczbę. To wynik serii operacji wykonanych na dochodzie bankowym: zastosowania bufora bezpieczeństwa (KNF), wyboru okresu kredytowania, odjęcia istniejących zobowiązań, uwzględnienia wieku kredytobiorcy i rodzaju zabezpieczenia. Ten sam dochód bankowy, różne wartości tych zmiennych — i wynik może się różnić o setki tysięcy złotych.

Najważniejsze informacje

✓ Bufor bezpieczeństwa (KNF) obniża realną kwotę dostępną na ratę, zanim bank w ogóle zacznie liczyć okres i kwotę kredytu.
✓ Dłuższy okres kredytowania nie zawsze oznacza wyższą dostępną kwotę — zależy od wieku i polityki konkretnego banku.
✓ Limity kart i leasingi obniżają dostępną zdolność na samym końcu procesu, niezależnie od tego, jak wysoki jest dochód bankowy.
✓ Wiek kredytobiorcy ogranicza maksymalny okres spłaty, a przez to — pośrednio — maksymalną kwotę kredytu.
✓ Rodzaj zabezpieczenia zmienia wysokość bufora, jaki bank stosuje przy tej samej racie.

Co wpływa na decyzję?

ElementZnaczenie dla banku
Bufor KNFObniża ratę uznaną za bezpieczną, zanim policzona zostanie kwota
Okres kredytowaniaDłuższy okres = niższa rata, ale ograniczony wiekiem i polityką banku
Zobowiązania istniejąceOdejmowane od maksymalnej raty na samym końcu procesu
Rodzaj zabezpieczeniaKredyt zabezpieczony pozwala na wyższy bufor akceptowalnego ryzyka

Najważniejszy wniosek

Dwóch przedsiębiorców z identycznym dochodem bankowym może otrzymać dwie zupełnie różne maksymalne kwoty kredytu — bo zdolność to dochód przepuszczony przez bufor, okres, wiek, zobowiązania i zabezpieczenie, nie sam dochód.

Ten artykuł odpowiada na pytania

• Czym różni się dochód bankowy od zdolności kredytowej?
• Co to jest bufor KNF i jak wpływa na kwotę kredytu?
• Czy dłuższy okres kredytu zawsze daje wyższą zdolność?
• Jak wiek kredytobiorcy ogranicza maksymalną kwotę?
• Czy współkredytobiorca realnie zwiększa zdolność?
• Jak rodzaj zabezpieczenia zmienia wynik?

Zdolność kredytowa to nie dochód bankowy pomnożony przez stałą liczbę. To wynik kilku kolejnych operacji, jakie bank wykonuje na już wyliczonym dochodzie: zastosowania bufora bezpieczeństwa, dopasowania okresu kredytowania do wieku klienta, odjęcia istniejących zobowiązań i uwzględnienia rodzaju zabezpieczenia. Dopiero suma tych operacji daje ostateczną, maksymalną kwotę kredytu.

Ten artykuł zakłada, że dochód bankowy już znasz — jeśli nie wiesz, jak bank do niego dochodzi (dochód księgowy vs bankowy, mnożniki ryczałtu, KPiR, amortyzacja, analiza rachunku), ten temat w pełni wyjaśnia jak bank liczy dochód JDG. Tutaj zaczynamy dokładnie tam, gdzie tamten artykuł się kończy.

Dochód to nie zdolność — gdzie kończy się jeden mechanizm, a zaczyna drugi

Warto to rozdzielić od razu, bo pomyłka między tymi dwoma pojęciami jest źródłem większości nieporozumień przy wnioskach kredytowych JDG.

Dochód bankowy to liczba — wynik analizy przychodów, formy opodatkowania, kosztów i powtarzalności wpływów. Bank dochodzi do niej w procesie opisanym szczegółowo w jak bank liczy dochód JDG — i to jest temat w pełni zamknięty w tamtym artykule. Nie wracamy tu do mnożników ryczałtu, KPiR czy analizy rachunku.

Zdolność kredytowa to coś zupełnie innego — to maksymalna kwota, jaką bank jest gotów pożyczyć, biorąc pod uwagę dochód bankowy jako punkt wejścia, a nie jako wynik końcowy. Od dochodu bankowego do zdolności kredytowej prowadzi droga przez kilka kolejnych filtrów, z których każdy potrafi istotnie zmienić ostateczną liczbę.

Droga od dochodu do kwoty kredytu

Dochód bankowy
Bufor KNF
Koszty utrzymania
Próg DTI
Maksymalna rata
Okres kredytowania
Kwota kredytu

Ta droga wygląda w uproszczeniu tak: dochód bankowy → bufor bezpieczeństwa → maksymalna bezpieczna rata → okres kredytowania → maksymalna kwota kredytu → odjęcie istniejących zobowiązań → ostateczna, dostępna kwota. Każdy z tych kroków ma własną logikę, którą warto rozumieć osobno — bo to właśnie tu, nie w samym dochodzie, rozstrzyga się większość różnic między tym, czego spodziewa się klient, a tym, co słyszy od banku.

To, co widzisz powyżej, to jeden konkretny mechanizm — przejście od znanego już dochodu bankowego do maksymalnej kwoty kredytu. Pełny obraz zdolności kredytowej firmy obejmuje też elementy, które tu celowo pomijamy, bo dotyczą wcześniejszego etapu: branżę, formę opodatkowania czy relację z bankiem. Ten szerszy kontekst wyjaśniamy w materiale o zdolności kredytowej.

Jak myśli analityk bankowy?

Przedsiębiorca patrzy na swój dochód i zadaje sobie jedno pytanie: „ile mogę dostać kredytu?”. To pytanie, w jego przekonaniu, ma jedną, prostą odpowiedź — wystarczy dochód pomnożyć przez jakiś rozsądny mnożnik.

Analityk bankowy patrzy na ten sam dochód zupełnie inaczej. Najpierw sprawdza, jaka część dochodu może bezpiecznie zostać przeznaczona na ratę. Następnie uwzględnia bufor KNF, koszty utrzymania, istniejące zobowiązania, maksymalny okres wynikający z wieku klienta oraz rodzaj produktu, o który wnioskuje. Dopiero na samym końcu tego łańcucha powstaje jedna, ostateczna liczba: kwota kredytu.

Dlatego dla analityka dochód jest punktem startowym procesu, nie odpowiedzią samą w sobie. To przesunięcie — z „ile zarabiam” na „co bank zrobi z tym, ile zarabiam” — jest kluczem do zrozumienia całej reszty tego artykułu.

Właściciel firmy myśliAnalityk bankowy analizuje
Mam 20 tys. zł dochoduIle z tego dochodu może bezpiecznie obsługiwać ratę
Zarabiam więcej niż inniCzy ten dochód jest stabilny w czasie
Chcę milion kredytuCzy okres kredytowania i wiek na to pozwalają
Mam dobrą, rozwijającą się firmęJak wygląda łączne ryzyko tego zobowiązania dla banku

Jak analityk przechodzi od dochodu do maksymalnej raty

jak bank liczy zdolność kredytową JDG bufor KNF proces analizy

Pierwszym krokiem, zanim bank w ogóle zacznie liczyć konkretną kwotę kredytu, jest ustalenie, jaką część dochodu bankowego można w ogóle przeznaczyć na nową ratę. Tu wchodzi do gry bufor bezpieczeństwa, który w polskim sektorze bankowym wynika z rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego.

Mechanizm działa następująco: bank, licząc zdolność kredytową, nie sprawdza tylko, czy klient udźwignie ratę przy dzisiejszym oprocentowaniu. Sprawdza też, czy udźwignąłby ją przy oprocentowaniu podwyższonym o dodatkowy margines bezpieczeństwa — praktyka wymuszona przez regulatora, żeby ograniczyć ryzyko, że wzrost stóp procentowych w przyszłości pozbawi klienta zdolności do spłaty.

W praktyce oznacza to, że bank liczy maksymalną ratę nie od aktualnego oprocentowania, tylko od oprocentowania podwyższonego o kilka punktów procentowych — a to bezpośrednio obniża kwotę kredytu, jaką przy tej racie można otrzymać, w porównaniu do wyliczenia „naiwnego”, opartego wyłącznie na bieżącej stopie.

Dla analityka to nie jest dodatkowa uciążliwość — to obowiązkowy element każdej analizy zdolności, niezależnie od tego, jak dobry jest dochód bankowy klienta. Wysoki dochód nie zwalnia z bufora. Zwalnia jedynie z tego, żeby bufor bolał tak samo mocno jak przy dochodzie granicznym.

Warto to zobaczyć na liczbach. Przy oprocentowaniu kredytu na poziomie 7% rocznie i racie wyliczonej od tej stopy, bank nie zatrzymuje się na tym wyniku — sprawdza dodatkowo, czy klient udźwignąłby ratę przy oprocentowaniu podwyższonym o kilka punktów procentowych, powiedzmy do poziomu 9,5–10%. To właśnie ta wyższa, „testowa” rata — nie rata przy bieżącym oprocentowaniu — decyduje o tym, jaką maksymalną kwotę kredytu bank jest gotów zaoferować. Różnica bywa istotna: ta sama, akceptowalna miesięczna rata przy oprocentowaniu 7% odpowiada wyraźnie wyższej kwocie kredytu niż przy oprocentowaniu 9,5%. Klient, który samodzielnie przelicza swoją zdolność kalkulatorem opartym na aktualnej stopie procentowej, systematycznie zawyża oczekiwania względem tego, co faktycznie zaproponuje mu bank.

Drugim krokiem jest ustalenie maksymalnego, akceptowalnego udziału wszystkich rat w dochodzie bankowym — czyli progu DTI. Sam mechanizm liczenia DTI (co dokładnie wchodzi do zobowiązań, jak liczone są limity kart, leasingi operacyjne) jest tematem w pełni wyjaśnionym w artykule o DTI przedsiębiorcy. Tutaj interesuje nas wyłącznie wynik: dochód bankowy pomnożony przez akceptowalny próg DTI (zwykle 40–50%, zależnie od banku i produktu) daje maksymalną, łączną ratę wszystkich zobowiązań klienta — nie tylko nowego kredytu.

Trzecim krokiem — i tym, który najczęściej umyka uwadze przedsiębiorców — jest odjęcie od tej maksymalnej łącznej raty kosztów utrzymania. Bank zakłada, że klient, niezależnie od dochodu, potrzebuje pewnej kwoty na bieżące życie — siebie i osoby na utrzymaniu. Ta kwota różni się między bankami i zależy od liczby osób w gospodarstwie domowym, ale zawsze jest odejmowana przed, nie po, wyliczeniu dostępnej raty na nowy kredyt.

Dopiero po przejściu przez te trzy filtry — bufor, próg DTI, koszty utrzymania — bank ma liczbę, którą można nazwać maksymalną, bezpieczną ratą nowego zobowiązania. To ta liczba, nie dochód bankowy, jest punktem wyjścia do kolejnego kroku: przełożenia raty na konkretną kwotę kredytu.

Jak okres kredytowania i rodzaj produktu zmieniają dostępną kwotę

Mając już maksymalną, bezpieczną ratę, bank przelicza ją na kwotę kredytu — a to przeliczenie zależy w dużej mierze od okresu spłaty i rodzaju produktu.

Intuicja większości przedsiębiorców jest prosta: dłuższy okres spłaty to niższa rata, więc przy tej samej maksymalnej racie dłuższy okres powinien dawać wyższą dostępną kwotę. To prawda — ale tylko do pewnej granicy, i tylko przy niektórych produktach.

Przy kredycie hipotecznym mechanizm działa dokładnie tak, jak podpowiada intuicja: wydłużenie okresu z 20 do 30 lat, przy tej samej maksymalnej racie, pozwala na wyższą kwotę kredytu — bo ta sama rata rozkłada się na więcej miesięcznych spłat. Granicą jest tu przede wszystkim wiek kredytobiorcy, o czym dalej.

Warto pokazać skalę tej różnicy na liczbach. Przy maksymalnej, bezpiecznej racie 8 000 zł miesięcznie, okres 15 lat pozwala na kredyt rzędu 750 000–800 000 zł. Ten sam poziom raty przy okresie 30 lat — to już kredyt rzędu 1 100 000–1 200 000 zł, mimo że rata i dochód bankowy pozostają identyczne. Wydłużenie okresu o połowę nie podnosi kwoty proporcjonalnie — zależność jest nieliniowa, bo dłuższy okres oznacza też więcej odsetek rozłożonych w czasie — ale różnica rzędu kilkuset tysięcy złotych przy tej samej racie pokazuje, jak duże znaczenie ma sam wybór długości spłaty, całkowicie niezależnie od dochodu.

Przy kredytach firmowych — obrotowych, inwestycyjnych — sytuacja bywa inna. Wiele banków stosuje sztywne, maksymalne okresy kredytowania niezależne od wieku klienta, uzależnione raczej od celu finansowania i rodzaju zabezpieczenia. Kredyt obrotowy rzadko przekracza kilka lat, niezależnie od tego, jak wysoka jest zdolność klienta — bo z definicji finansuje bieżącą działalność, nie długoterminową inwestycję. Wydłużenie okresu w tym przypadku nie jest opcją do negocjacji — to ograniczenie wynikające z samej konstrukcji produktu.

Rodzaj produktu wpływa też na sam sposób liczenia raty. Kredyt o zmiennym oprocentowaniu wymaga uwzględnienia bufora KNF w pełnej wysokości przez cały okres analizy. Kredyt o oprocentowaniu okresowo stałym — w niektórych bankach pozwala na nieco łagodniejsze podejście do bufora w okresie obowiązywania stałej stopy, co może przełożyć się na wyższą dostępną kwotę przy identycznym dochodzie bankowym.

Praktyczny wniosek: dwóch przedsiębiorców z tym samym dochodem bankowym i tą samą maksymalną, bezpieczną ratą może otrzymać różne kwoty kredytu wyłącznie dlatego, że jeden wnioskował o kredyt hipoteczny na 25 lat, a drugi o kredyt inwestycyjny na 7 lat — nie dlatego, że któryś z nich ma gorszy profil finansowy.

Zobowiązania prywatne i firmowe — wpływ na końcowym etapie

Do tej pory liczyliśmy zdolność tak, jakby klient nie miał żadnych innych zobowiązań. W praktyce to rzadki scenariusz — a moment, w którym bank odejmuje istniejące raty od maksymalnej, wcześniej wyliczonej kwoty, jest ostatnim, i często najbardziej bolesnym, etapem całego procesu.

Mechanizm samego liczenia obciążeń — co dokładnie wlicza się do DTI, jak traktowane są limity kart, leasingi operacyjne, zobowiązania prywatne właściciela JDG — jest szczegółowo opisany w artykule o dochodzie bankowym JDG. Tutaj istotny jest wyłącznie moment, w którym to się dzieje: na samym końcu, po wyliczeniu maksymalnej, teoretycznej kwoty kredytu, nie na początku.

To ma konkretną, praktyczną konsekwencję. Przedsiębiorca, który widzi wyliczoną, maksymalną zdolność na poziomie np. 900 000 zł, może być przekonany, że tyle właśnie dostanie. Jeśli w międzyczasie obsługuje leasing samochodu, kartę kredytową z niewykorzystanym limitem i prywatną ratę kredytu gotówkowego — każda z tych pozycji zmniejsza dostępną kwotę już po tym, jak teoretyczny limit został wyliczony. Różnica między liczbą teoretyczną a liczbą ostateczną bywa dla klienta największym zaskoczeniem w całym procesie — właśnie dlatego, że pojawia się na samym końcu, kiedy wydawało się, że najważniejsze wyliczenia są już za nim.

Przy JDG ten mechanizm ma dodatkowe znaczenie, bo — jak już wyjaśniono w artykule o dochodzie — właściciel odpowiada za zobowiązania firmy całym swoim majątkiem, więc granica między zobowiązaniami prywatnymi a firmowymi w praktyce liczenia zdolności praktycznie nie istnieje. Rata prywatnej hipoteki obniża dostępną kwotę kredytu firmowego dokładnie tak samo, jak zrobiłaby to rata leasingu zaciągniętego na działalność.

To jedna ze specyficznych cech kredytów dla jednoosobowych działalności: bank patrzy na zobowiązania przedsiębiorcy łącznie, niezależnie od tego, czy powstały prywatnie, czy w ramach firmy. Sam fakt posiadania rat nie oznacza jeszcze problemu, ale im większą część maksymalnej bezpiecznej raty konsumują dotychczasowe obciążenia, tym mniej miejsca pozostaje na nowe finansowanie. Przy wysokim poziomie obciążeń standardowa ścieżka może przestać wystarczać i znaczenia nabiera sposób, w jaki bank ocenia kredyt dla zadłużonej firmy.

Wiek kredytobiorcy, współkredytobiorcy i cel finansowania

Trzy elementy, które rzadko trafiają do standardowych poradników o zdolności kredytowej JDG, a które potrafią zmienić wynik równie mocno jak sam dochód.

Wiek kredytobiorcy ogranicza maksymalny okres kredytowania, a przez to — pośrednio — maksymalną dostępną kwotę. Większość banków wymaga, żeby kredyt został spłacony przed osiągnięciem określonego wieku, zwykle w przedziale 70–75 lat, choć różni się to między instytucjami i produktami. Przedsiębiorca w wieku 55 lat, wnioskujący o kredyt hipoteczny, może w praktyce otrzymać maksymalny okres 15–20 lat, nie 30 — nawet jeśli formalnie bank oferuje kredyty na dłuższe okresy młodszym klientom. Krótszy okres oznacza wyższą ratę przy tej samej kwocie, a to z kolei — przy tym samym buforze bezpieczeństwa — oznacza niższą maksymalną dostępną kwotę niż u młodszego klienta z identycznym dochodem bankowym.

Współkredytobiorca zmienia równanie w bardziej złożony sposób, niż sugerowałaby intuicja „dwa dochody to podwójna zdolność”. Bank sumuje dochody bankowe obu osób, ale też sumuje ich zobowiązania — a jeśli współkredytobiorca ma własne, istniejące raty, efekt netto bywa znacznie mniejszy, niż klient się spodziewa. Współkredytobiorca pomaga najbardziej wtedy, gdy sam ma niskie lub zerowe zobowiązania i stabilny, potwierdzony dochód — wtedy realnie podnosi łączną, maksymalną ratę, a przez nią kwotę kredytu. Współkredytobiorca z własnymi, wysokimi zobowiązaniami może wręcz obniżyć wynik w porównaniu do wniosku złożonego samodzielnie.

Ilustruje to prosty przykład. Przedsiębiorca z dochodem bankowym 20 000 zł i bez innych zobowiązań, wnioskujący samodzielnie, może liczyć na maksymalną ratę rzędu 8 000–8 500 zł. Ten sam przedsiębiorca ze współmałżonkiem zarabiającym dodatkowe 6 000 zł netto, bez własnych zobowiązań — może liczyć na maksymalną ratę wyższą o niemal całą kwotę dodatkowego dochodu, pomniejszoną o wyższy próg kosztów utrzymania dwuosobowego gospodarstwa. Ten sam przedsiębiorca ze współmałżonkiem zarabiającym te same 6 000 zł, ale obsługującym już kredyt gotówkowy z ratą 1 200 zł — zyskuje znacznie mniej, bo część dodatkowego dochodu jest natychmiast konsumowana przez istniejące zobowiązanie drugiej osoby.

Cel finansowania wpływa na wynik pośrednio, poprzez rodzaj produktu i wymagane zabezpieczenie, o czym więcej w kolejnej sekcji — ale też bezpośrednio, poprzez politykę konkretnego banku wobec danego celu. Kredyt na zakup nieruchomości, w której klient będzie prowadził działalność, bywa oceniany korzystniej niż kredyt na cele czysto obrotowe, bo bank widzi w nim inwestycję budującą trwały majątek, nie tylko finansowanie bieżącej płynności.

Sama zdolność kredytowa nie przesądza więc jeszcze, jaki produkt będzie dla firmy dostępny ani który pozwoli najlepiej wykorzystać wyliczoną przez bank maksymalną ratę. Cel finansowania, możliwy okres spłaty i dostępne zabezpieczenie mogą sprawić, że przy tym samym dochodzie zupełnie inaczej będzie wyglądał kredyt dla firmy przeznaczony na bieżącą działalność, a inaczej finansowanie inwestycji.

Rodzaj zabezpieczenia a wysokość bufora

Ostatni element układanki — i jeden z najsilniej wpływających na ostateczną kwotę przy tym samym dochodzie bankowym.

Kredyt zabezpieczony hipoteką na nieruchomości pozwala bankowi zaakceptować wyższy poziom ryzyka niż kredyt bez zabezpieczenia, przy identycznym profilu dochodowym klienta. Dzieje się tak, bo zabezpieczenie realnie obniża stratę banku w scenariuszu, w którym klient przestaje spłacać — bank ma z czego odzyskać środki. To przekłada się w praktyce na niższy efektywny bufor bezpieczeństwa stosowany przy analizie, a czasem też na wyższy akceptowalny próg DTI.

Kredyt bez zabezpieczenia — typowy dla mniejszych kwot obrotowych czy inwestycyjnych — wymaga od banku większej ostrożności, bo w razie problemów ze spłatą odzyskanie środków jest znacznie trudniejsze. To przekłada się na bardziej konserwatywne podejście do bufora i niższą maksymalną kwotę przy tym samym dochodzie bankowym, w porównaniu do kredytu zabezpieczonego.

Gwarancje de minimis czy inne formy poręczeń instytucjonalnych działają na podobnej zasadzie co zabezpieczenie rzeczowe — obniżają ryzyko banku, a przez to pozwalają na korzystniejsze warunki przy tym samym profilu dochodowym klienta.

Praktyczny wniosek: przedsiębiorca planujący duży zakup — na przykład nieruchomości pod działalność — zyskuje podwójnie, wnioskując o kredyt zabezpieczony tą właśnie nieruchomością, zamiast dzielić finansowanie na mniejsze, niezabezpieczone produkty. Nie tylko dlatego, że zabezpieczony kredyt bywa tańszy — ale dlatego, że przy tym samym dochodzie bankowym pozwala też na wyższą, dostępną kwotę.

Różnicę widać najlepiej na zestawieniu tej samej, maksymalnej raty w dwóch scenariuszach. Przy racie 6 000 zł miesięcznie, kredyt hipoteczny zabezpieczony nieruchomością, rozłożony na 20 lat, pozwala na kwotę rzędu 650 000–700 000 zł. Niezabezpieczony kredyt gotówkowy lub obrotowy, przy tej samej racie, ale znacznie krótszym, typowym dla tego produktu okresie 5–7 lat i bardziej konserwatywnym podejściu banku do ryzyka — da dostępną kwotę rzędu 300 000–380 000 zł. Ta sama zdolność do obsługi raty, dwa zupełnie różne wyniki — wyłącznie z powodu obecności lub braku zabezpieczenia i wynikającego z niego okresu.

Element decyzjiWpływ na maksymalną kwotę
Bufor KNFObniża tę samą ratę o margines bezpieczeństwa — zawsze, niezależnie od dochodu
Okres kredytowaniaDłuższy okres podnosi kwotę przy kredycie hipotecznym; przy kredytach firmowych często sztywno ograniczony
Wiek kredytobiorcySkraca maksymalny dostępny okres, obniżając kwotę przy tej samej racie
WspółkredytobiorcaPodnosi wynik tylko przy niskich własnych zobowiązaniach współkredytobiorcy
Rodzaj zabezpieczeniaZabezpieczenie rzeczowe pozwala na niższy efektywny bufor i wyższą kwotę
Istniejące zobowiązaniaOdejmowane na samym końcu, po wyliczeniu teoretycznego maksimum

CASE — identyczny dochód bankowy, różna zdolność

od dochodu do zdolności kredytowej JDG case study porównanie decyzji banku

Dwóch przedsiębiorców JDG. Obaj mają dochód bankowy dokładnie na tym samym poziomie: 20 000 zł miesięcznie — wyliczony wcześniej, niezależnie od tego artykułu, w pełni zgodnie z mechanizmem opisanym w jak bank liczy dochód JDG.

Przedsiębiorca A

Sytuacja: 38 lat. Wnioskuje o kredyt hipoteczny na zakup lokalu pod gabinet, na okres 25 lat. Brak innych zobowiązań poza jedną kartą kredytową z limitem 10 000 zł. Bank stosuje standardowy bufor KNF i próg DTI 45%. Maksymalna, bezpieczna rata po odjęciu kosztów utrzymania: 8 500 zł. Przy okresie 25 lat i aktualnym oprocentowaniu z uwzględnieniem bufora, ta rata odpowiada kwocie kredytu ok. 950 000 zł. Po odjęciu wirtualnej raty karty kredytowej (ok. 300 zł) — ostateczna, dostępna kwota: ok. 920 000 zł.

✔ Ostateczna dostępna kwota: ok. 920 000 zł

Przedsiębiorca B

Sytuacja: 61 lat. Wnioskuje o kredyt na identyczny cel i o identyczną, teoretycznie możliwą ratę 8 500 zł. Ze względu na wiek, maksymalny okres kredytowania w tym banku wynosi 12 lat (górna granica wieku spłaty: 73 lata). Przy tak skróconym okresie ta sama rata 8 500 zł odpowiada kwocie kredytu ok. 640 000 zł — nie 950 000 zł. Dodatkowo Przedsiębiorca B obsługuje leasing samochodu dostawczego z ratą 1 800 zł, co dalej obniża dostępną kwotę.

✘ Ostateczna dostępna kwota: ok. 490 000 zł

Identyczny dochód bankowy. Różnica w ostatecznej, dostępnej kwocie: ponad 400 000 zł. Nie dlatego, że któryś z przedsiębiorców zarabia więcej lub mniej — obaj mają dokładnie ten sam dochód bankowy. Różnicę tworzą wiek, wynikający z niego okres kredytowania, i istniejące zobowiązanie leasingowe — trzy elementy z drugiego etapu procesu, nie z pierwszego.

Element ocenyPrzedsiębiorca APrzedsiębiorca B
Dochód bankowy20 000 zł20 000 zł
Wiek38 lat61 lat
Maksymalny okres25 lat12 lat
Istniejące zobowiązaniaKarta kredytowa (300 zł wirtualnej raty)Leasing samochodu (1 800 zł raty)
Ostateczna dostępna kwotaok. 920 000 złok. 490 000 zł

To zestawienie pokazuje mechanizm najczyściej, jak się da: identyczny punkt wyjścia, kompletnie różny wynik — bo zdolność kredytowa to nie właściwość dochodu, tylko wynik operacji wykonanych na dochodzie.

W praktyce właśnie takie sytuacje powodują, że przedsiębiorcy są przekonani, iż bank „popełnił błąd”, podczas gdy analityk jedynie zastosował kolejne etapy modelu liczenia zdolności.

Najczęstsze błędy przedsiębiorców

Kilka błędów konsekwentnie prowadzi do rozczarowania na etapie, w którym dochód bankowy jest już znany, a klient przechodzi do rozmowy o konkretnej kwocie.

Utożsamianie dochodu bankowego ze zdolnością kredytową. To dwie różne liczby, oddzielone kilkoma etapami przeliczeń. Znajomość własnego dochodu bankowego nie mówi jeszcze nic o tym, jaką kwotę kredytu bank realnie zaoferuje.

Zakładanie, że dłuższy okres zawsze podniesie dostępną kwotę. Prawda przy kredycie hipotecznym, nieprawda przy wielu produktach firmowych o sztywno ograniczonym okresie — i zawsze ograniczone wiekiem kredytobiorcy.

Ignorowanie wpływu wieku na maksymalny okres. Przedsiębiorcy po pięćdziesiątym roku życia często nie uwzględniają, że ich maksymalny dostępny okres kredytowania będzie krótszy niż standardowy, oferowany młodszym klientom — a to bezpośrednio obniża dostępną kwotę.

Niedoszacowanie wpływu nieużywanych limitów na samym końcu procesu. Karta kredytowa czy limit w rachunku, o którym klient „zapomniał”, bo go nie używa, i tak zostanie odjęty od teoretycznie wyliczonej, maksymalnej kwoty — dokładnie na ostatnim etapie, gdy wydawało się, że najważniejsze liczby są już ustalone.

Składanie wniosku bez rozważenia zabezpieczenia. Przy większych kwotach, zwłaszcza na cele inwestycyjne, warto od razu rozważyć, czy dostępne zabezpieczenie (nieruchomość, gwarancja) nie zmieni istotnie dostępnej kwoty — zamiast dowiadywać się o tym dopiero po odmowie przy niezabezpieczonym produkcie.

Podsumowanie

Dochód bankowy otwiera rozmowę o kredycie. Nie determinuje jednak jej wyniku — bo między dochodem a ostateczną, dostępną kwotą stoi cały drugi etap procesu: bufor bezpieczeństwa, okres kredytowania, wiek kredytobiorcy, istniejące zobowiązania i rodzaj zabezpieczenia.

Dwóch przedsiębiorców z identycznym dochodem bankowym może usłyszeć dwie zupełnie różne liczby — nie dlatego, że któryś z nich zarabia więcej, tylko dlatego, że każdy z pozostałych elementów tego etapu może zadziałać w zupełnie innym kierunku.

Jeśli znasz już swój dochód bankowy i przechodzisz do tego etapu — wiedza o tym, jak działa bufor, jak wiek wpływa na okres, i jak dobrać rodzaj zabezpieczenia do celu finansowania, jest dokładnie tym, co odróżnia zaskoczenie ostateczną kwotą od świadomego, zaplanowanego wniosku.

Dochód odpowiada tylko na jedno pytanie: „ile bank uznaje, że zarabiasz?”. Zdolność odpowiada na zupełnie inne: „ile z tego dochodu bank jest gotów zamienić na finansowanie?”.

Pomiędzy tymi dwoma liczbami znajduje się cały proces analityczny. Zrozumienie jego zasad pozwala nie tylko lepiej ocenić własne możliwości, ale również świadomie przygotować się do rozmowy z bankiem i uniknąć rozczarowania ostateczną decyzją.

Więcej o budowaniu zdolności kredytowej firmy: jak zwiększyć zdolność kredytową firmy.